Po pierwsze – ucz się!

Po kilku latach spędzonych w domu z dziećmi poczułam się zupełnie wypruta i pozbawiona swojego intelektualnego świata. Wcześniej byłam bardzo aktywna, spotykałam się z ludźmi, uczyłam się ciągle nowych rzeczy. Dzieci całkowicie przysłoniły mój świat. Początkowo sama tego chciałam. Byłam nawet zadowolona, że mogę uciec od tego pędu, pracy, rywalizacji, nerwów. Poza tym dzieci były spełnieniem moich największych i najważniejszych marzeń, z wielką więc z przyjemnością zanurzyłam się w macierzyństwo. Po pewnym czasie  zaczęło mi to jednak ciążyć i…

…poczułam ogromny głód wiedzy

Jak nigdy dotąd zaczęłam uczyć się wszystkiego,  co mi tylko wpadło w ręce. Szybko moje zainteresowania się skrystalizowały i uczyłam się już świadomie. Szukałam informacji na określone  tematy i powoli starałam się coraz lepsza w kilku najbardziej interesujących mnie dziedzinach. Wówczas jeszcze nie widziałam, do czego mnie to doprowadzi, jak się jednak okazało, całość była dość spójna i zaprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Co ciekawe i nawet dla mnie zaskakujące, zdecydowałam się na studia podyplomowe. Wcześniej wydawało mi się, że absolutnie nie jestem w stanie tego zorganizować, wyrwać się z domu co miesiąc na cały weekend, znaleźć czas na dodatkową naukę itd. A tu proszę!

Okazało się, że można!

Okazało się, że w dzisiejszych czasach, w dobie  Internetu uczyć można się z wielu różnych źródeł i na bardzo wiele sposobów. Co więcej, są to sposoby miłe, łatwe i często nawet nie wymagają wychodzenia z domu (choć akurat do wychodzenia z domu bardzo Was namawiam, ale o tym potem). Gdzie więc i czego można się nauczyć?

10  sposobów:

1. Po prostu google

2. Blogi tematyczne

3. Webinary

4. Kursy on-line

5. Facebook jako źródło informacji

6. Facebook grupy

7. Podkasty

8. Spotkania tematyczne dla mam

9. Warsztaty

10. Darmowe i nie tylko ebooki

Po prostu google…

tego sposobu poszukiwania informacji i zdobywania wiedzy nie muszę tłumaczyć. Weszło nam już w krew, że jak czegoś nie wiemy, to wpisując w okno wyszukiwarki odpowiednie hasło, na pewno się dowiemy. Warto jednak pamiętać, że choć sposób jest rewelacyjny i ogólnodostępny, nie należy korzystać z niego bezkrytycznie. Wady ma co najmniej trzy.

Po pierwsze lista wyników jest zwykle bardzo długa, a ich hierarcha niekoniecznie zgodna z wartością materiału, do którego linki nas prowadzą. Zalecam ostrożność, by nie dać wyprowadzić się w pole i nie przyjąć za prawdę objawioną “mądrości” kogoś, kto zbyt mądry nie jest.

Szczególnie w dziedzinach, w których potrzebna jest nam rzetelna i profesjonalna wiedza, korzystajmy ze sprawdzonych, powszechnie uznanych za wiarygodne źródeł.

Po drugie – z absolutnie niezrozumiałych dla mnie powodów – google nie sortuje wyników zapytania chronologicznie. Co oznacza, że błądzimy po sieci wśród informacji pochodzących z różnych okresów, co w przypadku wielu współczesnych dziedzin nie jest bez znaczenia.

Po trzecie przeszukiwanie zasobów tak zdobytych zajmuje nam zwykle bardzo dużo czasu, a efekty bywają co najmniej dyskusyjne. Nie oznacza to absolutnie, że powinnyśmy z google zrezygnować. Wręcz przeciwnie. Warto jednak mieć świadomość, że należy być krytycznym i uważnym posługując się tak zdobytą wiedzą.

Blogi tematyczne

To kopalnia wiedzy – zwykle cennej, czasem nawet bardzo specjalistycznej, podanej przez pasjonatów jak na tacy. Wystarczy taką stronę znaleźć, a stanie się miejscem, do którego regularnie i z przyjemnością będziemy wracać. Zwykle znajdując jedną, poznamy i inne, podobne, bo ich twórcy popierają się, komentują wzajemnie swoje teksty, a nawet zażarcie dyskutują, ku uciesze wszystkich odwiedzających, bo poszerza to ich horyzonty i wprowadza ducha rywalizacji. I właściwie nie ma tu znaczenia, czy jest to strona poświęcona kuchni, psychologii biznesu czy modelom samolotów. Wszystkie działają na podobnych zasadach. Szukajcie a znajdziecie. Warto! Szczególnie, że wokół wielu z nich buduje się społeczność mogąca dać nam więcej, niż nie jedna mądra książka.


Wokół wielu blogów temtycznych buduje się społeczność mogąca dać nam więcej, niż niejedna mądra książka. Strony takie skupiają spore grupy osób o podobnych zainteresowaniach, możliwościach i ograniczeniach. Dzięki temu wiedza i doświadczenie, którymi się dzielą, są dla osób im podobnych wielką wartością. Czasem też działają jak swoiste grupy wsparcia, co również bywa bardzo cenne.
Dorota Skublicka-Michalska

Akademia Mamo Potrafisz


Webinary

W ostatnich miesiącach robią wręcz furorę! I słusznie. To dzięki nim nie wychodząc z domu -a która z Was może z ręką na sercu powiedzieć, że nie jest uwiązana i nie musi się liczyć z dzieckiem/dziećmi/mężem/rodziną planując wyjście, albo co gorsza wyjazd? – możemy uczestniczyć w ciekawych szkoleniach prowadzonych przez osoby, z którymi w inny sposób trudno się zetknąć.

Ja bardzo dużo zyskałam korzystając z webinarów i to bardzo różnych. Zwykle bezpłatnych, choć uczestniczyłam też w płatnych i zawsze były to dobrze zainwestowane pieniądze.

Dla mniej zorientowanych – webinarium to przekaz video na żywo ze szkolenia, seminarium, czasem panelu dyskusyjnego. Żeby wziąć w nim udział trzeba wcześniej się zapisać/zarejestrować, podać adres e-mail, na który otrzymujemy przypomnienia a potem link do samego webinaru. Uczestnicząc w nim na żywo możemy też brać udział w dyskusji, zadawać pytania itd. Wielu autorów webinarów udostępnia potem dostęp do nagrania, dzięki czemu można obejrzeć go jeszcze raz. Nagrania są udostępniane na różnych zasadach. Czasem bez ograniczeń, czyli dla wszystkich i bezterminowo. Bywa też, że tylko przez kilka dni po wydarzeniu na żywo i tylko dla osób wcześniej zalogowanych. Zdarza się też, że późniejszy dostęp jest płatny lub przekazywany w pakiecie z innym płatnym szkoleniem.

Osobiście bardzo polecam tę formę nauki. Jest dużo bardziej efektywna, niż samo czytanie tekstów, pozwala też zetknąć się niemal osobiście z ludźmi, których naprawdę warto poznać!

Kursy on-line

To kolejna forma świadomego, zdalnego poszerzania swoich horyzontów i uczenia się wszystkiego, czego tylko chcecie. Czasem są bezpłatne, częściej płatne (ceny bardzo różne, od 19,99 zł do 2.500 zł, a i droższe widziałam). Można jednak naprawdę znaleźć wiele wartościowych w granicach od 99 zł do powiedzmy 250-450 zł). Zwykle są to kursy terminowe – zaczynają się i kończą w określonym czasie. Organizatorzy poza materiałami szkoleniowymi w rożnej formie (teksty, infografiki, podcasty, nagrania video) oferują też własne, osobiste wsparcie via mail lub skype i interaktywną grupę na facebooku.

Facebook jako źródło informacji

Facebook jest niesamowitym, bardzo wszechstronnym i skutecznym źródłem informacji. A kto uważa, że służy jedynie do oglądania śmiesznych filmów, fotek kotów i chwalenia się selfie znad morza, nie zna go zupełnie. Otóż to, jakie treści do nas za pośrednictwem Facebooka docierają, zależy głównie od nas samych. W tej chwili portal oferuje bardzo szerokie możliwości ustawień prywatności, co w połączeniu z naszym zdrowym rozsądkiem daje nam całkiem przyjazne narzędzie do komunikacji.

Największą jednak siłą FB jest możliwość samodzielnego konfigurowania treści, jakie do nas docierają. Lajkując funpage bloga, na którym znalazłaś ciekawe i wartościowe teksty dopinasz się do żywego źródła informacji. Za każdym razem jak autor bloga poinformuje o pojawieniu się nowego tekstu, ogłosi promocję na kurs on-line, wydanie ebooka… Natychmiast się o tym dowiesz. Podobnie  dołączając do wydarzenia, które Cię zainteresuje zyskujesz stały dopływ informacji na jego temat.

c. d. n.

Przeczytaj też Jak rozwijać się i uczyć z dzieckiem pod pachą cz. II

Dorota Skublicka – Michalska

%d bloggers like this: