Odpuść sobie!

Czy w Twoim noworocznym planie działań jest miejsce na odpuszczenie? Czy w planie na ulepszenie siebie i swojego życia masz jakiś rytuał związany z czasem dla siebie nie okraszonym wyrzutami sumienia? Jeśli tak, to bardzo dobrze – bo najprawdopodobniej pomoże Ci to w realizacji ambitnych celów z listy. Jeśli nie, to może warto dorzucić coś takiego do planu?

Nowy Rok… czas przemyśleń, podsumowań i postanowień. Czyli generalnie wszystko o tym, że będę lepsza, zdrowsza, ładniejsza, sprawniejsza, bardziej zorganizowana, uporządkowana, zacznę realizować marzenia, przestanę przejmować się tym, co myślą o mnie inni. Będę asertywnie wyrażać swoje uczucia, generalnie zacznę wszystko od nowa…

I to jest fajne. Mimo, że sporo osób wyśmiewa postanowienia noworoczne, jeszcze więcej powątpiewa w ich realizację… to jest fajne. Takie podsumowanie i wiara w to, że tym razem nam się uda. W tym roku naprawdę przyłożymy się do realizacji naszych celów.

Odpuszczenie?

Jednak ja dziś nie o tym. Ja chciałabym dzisiaj przyjrzeć się temu, czego na liście postanowień zwykle brakuje. Lista najczęściej pełna jest tego, co będę robić, czego robić nie będę, jaki rytm sobie narzucę, czego będę unikać, ale rzadko pojawia się na niej odpuszczenie. A czasem, by stać się lepszą wersją samej siebie, by mieć siłę na to wszystko co na liście się znajduje, trzeba odpuścić, zresetować się na moment, oddać przyjemności nicnierobienia, by potem wejść w fazę działania.

Zanim zaczniesz planować dietę, ćwiczenia, pracę, plan usprawnienia obowiązków domowych, pomyśl – kiedy ostatnio tak naprawdę sobie odpuściłaś? Nie, nie tak w 20 procentach – tak na serio, tak na 100 procent. I tu nie chodzi o to, że w święta odpuściłaś dietę. Kiedy odpuściłaś sobie coś i nie katowałaś się wyrzutami sumienia, że: nie stosujesz diety/nie ćwiczysz/leżysz i nic nie robisz/nie sprzątasz/nie planujesz/nie wyglądasz/nie działasz na rzecz rodziny itd. – niepotrzebne skreślić.

Czy w Twoim noworocznym planie działań jest miejsce na odpuszczenie? Czy w planie na ulepszenie siebie i swojego życia masz jakiś rytuał związany z czasem dla siebie nieokraszonym wyrzutami sumienia? Jeśli tak, to bardzo dobrze – bo najprawdopodobniej pomoże Ci to w realizacji ambitnych celów z listy. Jeśli nie, to może warto dorzucić coś takiego do planu?

Wyobraź sobie:

– taki dzień w miesiącu, który jest świętością, rytuałem, gdy nikt Ci nie przeszkadza. Mąż, rodzina wie – że to jest Twój dzień. Robisz wówczas to, co lubisz najbardziej. Wychodzisz lub inni wychodzą, by pozwolić Ci rozkoszować się ciszą i spokojem w domu. Widzisz to? Czujesz ten błogi spokój? Słyszysz tylko dźwięki, które chcesz słyszeć! Bez wołania „mamooo, gdzie są moje kredki?”, „kochanie, dziecko jest głodne”, „mamaaaaa, a on mi się psociiiiii”… Nieeee, jest cicho, spokojnie – leżysz we własnej wannie, albo na kanapie z książką. A może wolisz leżeć sobie u kosmetyczki, albo iść na dłuuugi spacer sama, może na zakupy? Cokolwiek by to było – niech się znajdzie na liście nowych rytuałów. Niech się odbywa z ustaloną regularnością. Niech rodzina zostanie w to zaangażowana – w ten czas dla Ciebie, w pomoc realizacji tego przedsięwzięcia. Bo oczywiście wymaga to pewnego przygotowania, pomocy innych osób. Ale jest to jak najbardziej możliwe.

Jak się do tego zabrać?

Zrobić z tego rytuał. To ważne, ponieważ z rytuałami jest tak, że choćby się waliło i paliło, rytuały staramy się wypełniać. Dlatego musi być to na stałe wpisane w „grafik wydarzeń”, aby domownicy wiedzieli że to ważne i nie do odwołania. Oczywiście, że jeśli dzieci się rozchorują, mąż będzie miał sto nadgodzin, a dziadkowie wyjadą to nie rzucimy wszystkiego i nie pójdziemy na zakupy. Jednak ważne, by nam to nie umknęło – skoro nie udało się w danym tygodniu, warto to przełożyć i „wykonać” w następnym. Ten dzień nie może nam przepadać. Bo jeśli pozwolimy by przepadł raz, następnym razem znów może się tak zdarzyć. I nagle po roku stwierdzimy, że w ciągu 365 dni tylko jeden czy dwa poświęciłyśmy sobie. A to za mało.

Życzę wam więc, drogie mamy odpuszczenia sobie samym w tym nowym roku. Podarowania sobie czasu i uwagi tylko dla siebie, co najmniej kilka razy w roku. I zadbania o wsparcie najbliższych w realizacji tego celu. Tego Wam mamy życzę. I sobie również.

Iza Mazurek – Turska

%d bloggers like this: