„Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się…” Znacie to? Nie pytam o piosenkę, choć jeśli ktoś jej nie zna, to polecam – Nosowska. Ja pytam o to uczucie. Gdy masz wystąpić publicznie lub przedstawić swój pogląd, swoją pracę, poprowadzić szkolenie lub najzwyczajniej zająć stanowisko podczas spotkania w szerszym gronie nieznanych Ci osób…

Co o mnie pomyślą? Jak mnie ocenią? A jak powiedzą, że mówię bez sensu? Czy ja w ogóle mam prawo zajmować głos w tej sprawie? A co, jeśli zacznę się czerwienić? A jeśli wyjdę na głupią? A może pomyślą, że jestem przemądrzała? Nieeee… posiedzę w domu, nie będę się wychylać. Po co mi to? Ile razy zrezygnowałaś z jakiejś aktywności ze względu właśnie na lęk przed cudzą oceną?

Jednak jeszcze gorsze uczucie jest wtedy,

gdy czytasz coś/słuchasz wykładu/oglądasz czyjś produkt i myślisz: „Dokładnie tak chciałam to zrobić. Albo i lepiej. Ale nie zrobiam nic…”. To uczucie spóźnienia – chciałam to zrobić, ale zwlekałam ze strachu przed oceną i już mnie ktoś wyprzedził… Znacie to? Ja owszem, bardzo dobrze to znam.

Opowiem Wam jak z tym walczę,

bo do dziś miewam nawroty – ale generalnie mogę już chyba powiedzieć, że choroba zwana „lęk przed oceną” raczej przechodzi w stan remisji. Ostrzegam od razu, że są to moje osobiste przemyślenio-doświadczenia. Nie gwarantuję więc, że podziałają na każdego. Może nawet się okazać, że część z nich nie znalazłoby żadnego dobrego uzasadnienia w badaniach amerykańskich naukowców. Jednakże ze względu na fakt ich skuteczności w przypadku mojej skromnej osoby pragnę się nimi z Wami podzielić.

A było to tak…

Nie było nagłego olśnienia, nie był to też żaden przełomowy moment w życiu. Raczej mozolny proces, który rozpoczął się od poczucia jakiegoś takiego „uwierania”. Że się czegoś uczę, że coś tam wiem, ale nigdy nie pozwalam sobie na przedstawienie tego, na pokazanie swojej wiedzy, że czekam aż ktoś mnie wyprzedzi i ewentualnie potem się z tą osobą zgodzę… No generalnie nic wielkiego – coś jak kamyk w bucie. Niby można iść dalej, ale po jakimś czasie cholernie przeszkadza. Więc zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać. Z czego to wynika, czego obawiam się najbardziej. Nie ukrywam, że proces coachingowy, w którym miałam przyjemność uczestniczyć dużo tu pomógł. Tam nagle okazało się, że niekoniecznie boję się tego, czego myślałam że się boję ;) W każdym razie mając tę wiedzę, mogłam skupić się na działaniach, które pomogły mi się uporać z faktycznymi obawami.

Proces coachingowy, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, dużo tu pomógł. Tam nagle okazało się, że niekoniecznie boję się tego, czego myślałam że się boję ;) W każdym razie mając tę wiedzę, mogłam skupić się na działaniach, które pomogły mi się uporać z faktycznymi obawami.
Iza Mazurek-Turska

Akademia Mamo Potrafisz

Oto kilka rzeczy,

które w moim przypadku okazały się zaskakująco skuteczne. Jeśli znasz tę blokadę spowodowaną obawą przed oceną, spróbuj którejś z tych metod albo wszystkich po trochu.

1. Wyobraź sobie sytuację, w której boisz się zostać oceniona, dokładnie, ze wszystkimi szczegółami.

.

2. Pomyśl sobie co może stać się najgorszego? Na ile jest prawdopodobne, że to się wydarzy?

 

3. A teraz pomyśl co możesz zrobić, by zminimalizować to prawdopodobieństwo?

 

4. Aby się przełamać musisz oczywiście przejść do praktyki. Ale nie traktuj tego zbyt poważnie. Potraktuj to jako eksperyment. Jeśli obawiasz się oceny podczas wystąpień publicznych (przykład podaję oczywiście nie bez powodu :), spróbuj poeksperymentować zajmując głos na jakiś spotkaniach w szerszym gronie lub zaproponuj jakieś wystąpienie/szkolenie w czymś, w czym czujesz się ekspertem – tak, abyś miała jak największy komfort. Przy czym nadal pamiętaj – to tylko eksperyment. Eksperymenty mają to do siebie, że nie zawsze udają się w 100%. Przyjmij, że tak może być. Na mnie takie podejście podziałało mocno uwalniająco.

.

5. Takie eksperymentalne podejście uwolniło mnie od jeszcze jednej rzeczy. Zrozumiałam, że nie muszę być perfekcyjna, by zacząć coś robić. Bo tak naprawdę dopiero praktykując coś mogę zbliżyć się do perfekcji;) Nie mogę więc czekać na odpowiedni moment, gdy będę w stu procentach gotowa, bo on zwyczajnie nigdy nie nadejdzie, jeśli po prostu nie zacznę działać.

.

6. A teraz pora na przypomnienie sobie niepowodzeń innych osób. Czy oceniałaś ich surowo? Czy jeśli komuś nie wyszło najlepiej nasze przykładowe wystąpienie pomyślałaś o nim od razu źle? Czy może po prostu pomyślałaś, że ktoś miał zły dzień, trudny temat, biomet był niekorzystny… Bardzo często swoje własne niepowodzenia oceniamy bardziej surowo niż innych. Pamiętaj o tym, gdy będziesz mierzyć się ze swoim lękiem przed oceną. Bardzo możliwe, że ludzie są Tobie bardziej przychylni niż sądzisz.

Te kilka metod

pomogło mi w przezwyciężeniu mojego strachu i poprowadzeniu kilku pierwszych szkoleń. Nie muszę pewnie dodawać, że każde następne było mniej stresujące, lepsze, czułam się coraz pewniej. Bo już wiedziałam, że nawet jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli, to będę potrafiła z tego wybrnąć, że potknięcie nie musi oznaczać katastrofy. Wreszcie zrozumiałam też, że ludzie których za coś podziwiam też kiedyś się uczyli, byli na poczatku drogi, popełniali błędy. I pewnie dzięki tym błędom doszli do mistrzostwa, dzięki tym popełnionym przez nich błędom, dziś tak bardzo ich cenię. A poza tym nikt przecież nie lubi ludzi bez skazy ;)

I tak na koniec

– do rozważenia w wolnej chwili – zanim podejmiesz decyzję o wycofaniu się z jakiejś aktywności ze strachu przed oceną innych – czy da Ci to poczucie zadowolenia? Czy jeśli zachowasz status quo, nie narażając się przy tym na ocenę innych będziesz szczęśliwsza, czy może więcej zadowolenia przyniesie Ci podjęcie ryzyka?

No i jeszcze prośba do Was – jeśli macie jakieś swoje sposoby radzenia sobie z lękiem przed oceną, napiszcie o nich koniecznie.

Iza Mazurek – Turska

%d bloggers like this: