Kto może być chrzestnym

Sfera sacrum, wypełniająca w szczególności kościół katolicki, stanowi nieodkryty i tajemniczy obszar religijny dla wierzących. Wiara, sama w sobie, stanowi tajemnicę, zatem rozumowe odkrywanie i próby takowego pojmowania, w wielu przypadkach kończą się niepowodzeniem i rozczarowaniem. Tradycja kościelna, pielęgnowana przez wieki przez kościelną hierarchię, nie pozwalała na jakiekolwiek odstępstwa od prawd wiary i dogmatów. Wszelkie próby nieposłuszeństwa kończyły się nieprzyjemnymi konsekwencjami i sankcjami nakładanymi na odszczepieńców. Czy jednak wiele utrudnień, które stworzyli duchowni, wymyślając coraz to bardziej skomplikowane zasady postępowania, jest zgodne z duchem miłości i prostoty religijnej? Pytanie: czy ciężarna może być matką chrzestną, to tylko jedno z niezliczonej liczby wątpliwości, przed którymi dane jest stawać ludziom wierzącym. Dla pasjonatów wgłębiających się w Biblię i konfrontujących jej treść i przekaz z zasadami wytworzonymi w przeciągu wieków przez duchownych, może wydawać się w wielu przypadkach skrajną sprzecznością połączenie tych dwóch dróg. Chrzest – priorytetowa sprawa, decydująca o przynależności do kościoła i jedynej drodze do osiągnięcia zbawienia. Czy cała współczesna otoczka ceremonialna wokół tego sakramentu jest konieczna? Jeśli tak, to nasuwa się również pytanie, czy musi być ona dokładnie celebrowana według wytycznych i zezwolenia kapłanów? Czy w pewnych przypadkach, sami duchowni nie wkraczają w sferę, która należy wyłącznie do Boga? Pytań można mnożyć w zasadzie w nieskończoność. Pewne reguły nigdy się nie zmienią, choć pontyfikat obecnego papieża przynosi ogromną nadzieję na skruszenie sztywnej i bezdusznej skorupy kościelnej. Należy mieć nadzieję, że zapoczątkował on tylko proces odświeżenia kościoła, dla którego w samej jego istocie, najważniejszą jest istota ludzka. Dla niej, jego Stwórca posłał z miłości syna, by z miłości dla ludzi oddał życie i dał jej nadzieję na wieczne szczęście. Zatem istotę wiary stanowi miłość i przebaczenie. Smutnym faktem jest, iż instytucjonalna skorupa kościelna skupiona jest na trzymaniu się zewnętrznych zasad wiary, a umniejsza wagę ludzkiej osoby, z jej uczuciami i realiami życia. Pod sztuczne zasady ustawiono jednostkę ludzką, która musi podporządkować się wszelkim regułom stworzonym przez instytucję kościelną. Dziwi jednak nadzwyczajnie fakt, że wymagając od wiernych stosowania się do wymyślonych przepisów, sami duchowni nie przestrzegają wytycznych i nakazów zawartych w Piśmie, które jest jedyną drogą. Ubóstwo, w sposób dosadny nakazane im przez ich Mistrza, jakże u zdecydowanej większości kapłanów zostało zignorowane. Nie trzeba dodawać, że bogactwo stało się wizytówką tej grupy „zawodu”. Ponoć kapłaństwa nie można nazywać zawodem, gdyż jest to wyjątkowe powołanie. Płaca należy się za pracę, a praca związana jest z wykonywaniem jakiegoś zawodu. Skąd więc takie materialne bogactwo u duchownych? Ważne jednak, że pośród zboczonych z drogi są jednostki prawdziwe, uczciwe i święte.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *